Moje zabawki jadą na sesję do Anglii

with 5 komentarzy

Wczoraj napisałam Wam, że lalki nie siedzą długo w Polsce, po czym uświadomiłam sobie, że nie napisałam Wam o planowanej sesji moich zabawek w… Anglii :). A jest to dłuższa historia, więc przygotujcie sobie herbatkę i w drogę:

Jakiś czas temu trafiłam na blog o fotografii: www.slrcoaching.com (po angielsku) z tutorialami i poradami dotyczącymi robienia zdjęć lustrzanką (i nie tylko). Zapisałam się na listę mailingową i zaczęłam dostawać maile od Adriana, który przygotowywał je w bardzo fajny, naturalny sposób, bez pompatycznych wynurzeń (jak wiele innych newsletterów), a z dużą ilością informacji „od kuchni”. Zaciekawiło mnie to i zaczęłam częściej odwiedzać tę stronę.

szydelkowe zabawki leca na sesje do Anglii

W którymś z maili było zaproszenie do January Challange (przez miesiąc mieliśmy robić zdjęcia na zadane tematy) oraz pytanie, czy jest coś w fotografii, co sprawia mi trudności. Odpisałam, że mam problem z robieniem zdjęć zabawek na potrzeby bloga i sklepu internetowego. Nie spodziewałam się żadnej odpowiedzi, bo przecież autor bloga wysyłający newsletter, dostaje mnóstwo maili zwrotnych. Cieszyłabym się, gdyby kiedyś w swoich tutorialach pokazał coś z mojej dziedziny. Ku mojemu zdziwieniu, niedługo potem dostałam odpowiedź od Adriana, że chciałby mi pomóc i żebym mu przysłała jakieś przykładowe zdjęcia!

Wysłałam je i dostałam bardzo fajne wskazówki, które próbuję wcielać w życie. Na przykład taką: kiedy robisz zdjęcia lalce, pomyśl o tle – żeby było zbliżone do tego, co potencjalny kupujący chciałby uzyskać u siebie w domu. Może nowa właścicielka lalki urządzi party dla lalek i poda im herbatkę oraz muffinki?

Od tego czasu próbowałam aranżować tak moje zdjęcia, choć jak wiecie z bloga, najlepiej wychodzą mi wciąż te z wózkiem w tle.

Co do Adriana, nasza znajomość nie zakończyła się w tamtym momencie. Zaczęliśmy wymieniać maile i mogę Wam z całą pewnością powiedzieć, że jest to człowiek z prawdziwą misją i pasją do zdjęć, którą chce przekazywać dalej. Jest niesamowicie pomocny (a ma troje dorastających dzieci, psa i mnóstwo obowiązków) i ponieważ dalej byłam niezadowolona z moich zdjęć, zaproponował mi, żebym przysłała mu moje zabawki, a on pokaże na blogu, jak robić im zdjęcia (wow, co za gość!).

I tak oto lalka i konik poleciały do Anglii na sesję. Nie wiem jeszcze, kiedy będzie miała miejsce, ale na pewno będę się tu mocno chwalić ;))). A zanim to nastąpi, zapraszam Was do odwiedzenia bloga / fejsbuka Adriana, a zwłaszcza do obejrzenia projektów związanych z wyzwaniami, ponieważ jest tam bardzo dużo inspiracji do tego, jak robić dobre zdjęcia:
http://slrcoaching.com/category/projects-2/photo-challenge/