Co wyszydełkowałam w kwietniu

Czy Wam też ten kwiecień tak umknął? Mi ten ostatni miesiąc po prostu przemknął nie wiadomo kiedy. Najpierw kończyłam misie, które miały być gotowe przed świętami, potem wyjechaliśmy na święta, w końcu na przełomie miesięcy przyjechała do nas rodzinka. Spędziliśmy bardzo miłe chwile. Zaliczyliśmy kilka dobrych spacerów, pograliśmy trochę w planszówki. To był dobry czas. W takich chwilach aż mnie kusi, żeby takie wspomnienia zamknąć w jakimś Project Life czy innym albumie… ale niestety byłoby to coś, dla czego musiałabym zarywać nocki, a na to się na razie nie zgodzę. Nie ma szans!

I tak gratuluję samej sobie, że przynajmniej co raz częściej wyciągam aparat. Czaję się też na wyzwanie Fotografia codzienności – zdjęcia godzina po godzinie.  Mam nadzieję, że w tym roku zdjęcia będą znacznie lepsze od pierwszego podejścia do tego tematu, które możecie zobaczyć tutaj.

misie szydelkowe welna relax

Mimo kwietniowych zawirowań odciągających mnie od mojej rutyny, udało mi się skończyć kilka zabawek. Głównie dlatego, że weszłam w dobry rytm w zeszłym miesiącu (kiedy Klara była spokojniejsza i nie szalała jeszcze tak, jak teraz, z wywalaniem wszystkiego z szafek). Myślę, że w maju nie będzie tak łatwo (w tej chwili, kiedy to piszę, Klara nabiera jedzenie na łyżeczkę i strzepuje je nad podłogą!! Chyba muszę przemyśleć ten rytuał pisania bloga, kiedy ona je…).

Lalka w kremowej sukience

lalki szydelkowe obok wozka

lalki szydelkowe

Częściowo już ją widzieliście we wpisie o zabawkach skończonych w marcu – w marcu zrobiłam tę w miętowej sukience i zaczęłam tę w jasnej. To jedna z moich ulubionych lalek, wyszła duża i dokładnie taka, jak chciałam.

Włóczka: Drops Muskat 100% bawełny, włosy: Alizee Cotton Gold, szydełko: 2,5

2. i 3. Misie

misie szydelkowe z metkamiMisie z wełny Relax. Bardzo mi się podoba ten kolor (04). Kupiłam przez internet jeszcze kolor miętowy, ale już mnie tak nie zachwycił, nawet przez chwilę zastanawiałam się, czy go nie oddać. W końcu jednak zrobiłam z niego misia i nie żałuję. Ta włóczka ma w sobie „to coś”. Dobrze się z nią pracuje i zabawki wychodzą jakieś takie kształtne.

Włóczka: Relax 70% wełna, 30% akryl, szydełko 3,5

4. Miś miętowy

szydelkowane w kwietniu niedokonczony konik i mis

 

I na koniec mam jeszcze trzy prace w toku. Konika, lalkę i sarenkę dla Klary.

Czekajcie, to się trochę nie zgadza z tym, co mówiłam rok temu o robieniu jednej rzeczy po drugiej, prawda? Tak, to prawda. Ale…

Nie trzymam się tej zasady kurczowo. Jeżeli akurat za chwilę wychodzę na autobus, bo jadę z Klarą w wózku po Gabi do przedszkola, to przecież nie biorę ze sobą włóczki do cięcia na grzywę konia! Pakuję do torebki motek włóczki, szydełko i znacznik – i to mi wystarcza, żeby podczas drogi spędzić miłe chwile z szydełkiem. Potem taki kawałek nogi (czy co tam akurat robię) czeka w szafie, aż skończę konika, albo aż będę znowu gdzieś jechać autobusem. To samo w przeróżnych sytuacjach w domu – kiedy widzę, że przy Klarze „to się da, a tamtego nie”, to wybieram zrobienie czegokolwiek niż niczego. Natomiast nie zaczynam już zabawek „bo kupiłam wzór i on mnie tak kusi”, „bo mi się nie chce dokończyć tych pięciu rozgrzebanych kadłubków” itp. Akurat u mnie taka dyscyplina się sprawdza, bo zrobienie zabawki w stu procentach nakręca mnie do działania. Może to śmiesznie brzmi, ale kiedy zrobię jakąś zabawkę od A do Z, to stawiam sobie ją gdzieś na widoku i od razu dostaję nowych sił do wysprzątania domu. Dzięki temu wiem też, że w kolejnej wolnej chwili będę mogła zacząć nowy motek / nową zabawkę, co najbardziej lubię. A jak mam rozbabrane dwa koniki i wiem, że każdemu brakuje jeszcze tylko „pocięcia włóczki i zrobienia grzywy i ogona”, to mi się taaak nieee chceee.

Po tym przydługim wstępie poraz pokazać Wam w końcu moje kadłubki.

Konik

Taki łysolek na razie, ale i tak przyznacie, że ma swój urok, prawda?

Włóczka: Drops Muskat, szydełko: 2,5

konik szydelkowy jeszcze do dokonczenia

Lalka

Choć nie widać tego na zdjęciu, ma już zrobione ręce i część sukienki. Ale ciągle jeszcze trochę jej brakuje i tym się zajmę w najbliższym czasie (po koniku).

Włóczka: Ciałko i włosy: Drops Safran 100% bawełny, szydełko 2,0. Sukienka: szydełko 2,5.

szydelkowa lalka

rzeczy szydelkowane w kwietniu mis i nieskonczony konik

A co Wy zrobiłyście ostatnio w ramach 5 minut SPA? Udało się Wam wykroić ten czas na coś tylko dla siebie? Podzielcie się tym w komentarzach!

Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on FacebookShare on Google+Buffer this pageShare on TumblrEmail this to someoneShare on StumbleUponShare on LinkedIn
  • Cudne są te Twoje zabawki. Już sama nie wiem co mi się najbardziej podoba. Wszystko po prostu :). Misiaki (04) są kapitalne, choc i miętowy urokliwy. Jakie piekne bajki można by ułozyć o tym rózowym koniku i miętowym misiu :).

    I aż nie śmiem podpowiadać, ale… tygrysek też by się przydał do kompanii ;D.

    • Monika z woolfriends.com

      Bardzo dziękuję! Tygrysek to dopiero wyzwanie, będę o nim myśleć :). A bajki… tak, te zwierzaki dopiero czekają na nowe życie, nowe przygody, bajki, w których odegrają swoje role. Gabi ze swoim bobasem była już i na Filipinach i na Madagaskarze…

  • Cottonara

    przesympatyczne te misie