Moja przygoda z Etsy – część 1 – Totalne początki

Tym wpisem chcę zacząć nowy cykl o sprzedaży na Etsy – widzianej okiem żółtodzioba, czyli mnie. Od razu muszę Wam powiedzieć, że początki są trudne i bardzo się boję, że Was tym wpisem rozczaruję.

Nie dajcie się temu wrażeniu :).

Dopóki się nie spróbuje, to się nie wie. Ja obiecuję Wam tu krok po kroku pisać o moich przeżyciach bez żadnego maślenia. Zobaczcie przynajmniej na moim przykładzie (i moich błędach), jak ta cała przygoda z Etsy wygląda.

Zanim zaczęłam sprzedawać moje zabawki, wszystkim mówiłam, że najlepiej jest sprzedawać za granicę. W końcu czemu nie skorzystać z tego, że gdzieś na drugiej półkuli ludzie bardziej cenią rękodzieło, a do tego zarabiają w dolarach?

W grę wchodziły dla mnie dwa największe sklepy – Etsy i Dawanda. No to teraz Wam powiem całą prawdę o tej sprzedaży… Od kilku tygodni mam swoje zabawki w obu tych sklepach i w żadnym z nich jeszcze nic nie sprzedałam (co pokazuje, jak łatwo jest się mądrzyć stojąc z boku.)

Kiedy otworzyłam mój sklep na Etsy myślałam, że wszystko pójdzie jak po maśle. Poczekam jakiś tydzień, może dwa i kupujący zaczną tłumnie odwiedzać mój butik. Możecie więc sobie wyobrazić moje rozczarowanie, kiedy 3 tygodnie później w statystykach widzę, że sklep odwiedzało do tej pory 9 osób!!

Tak wygląda widok mojego sklepu od środka – shop manager

Powiem Wam szczerze: miałam spadek formy, kiedy zobaczyłam, jak ekstremalnie mało osób w ogóle może zobaczyć mój sklep, ale staram się szybko podnosić z takich dołków i iść do przodu.

No oczywiście, że nikt nie widzi mojego sklepu, tam jest ponad półtora miliona sprzedawców! Nie wszyscy mogą się pojawić w wynikach na pierwszej stronie! Cały czas podtrzymują mnie na duchu słowa Tary Swiger (od lat słucham jej podcastu „Explore your enthusiasm”, w którym doradza ona małym biznesom rękodzielniczym): „Don’t give up, add new listings, be consistent” (nie poddawaj się, wystawiaj nowe oferty i bądź konsekwentna). Tara powtarza, że każdy biznes może odnieść sukces, jeżeli będzie konsekwentnie działał i szedł w tę stronę, po której widzi, że przynosi jakieś korzyści, a ulepszał to, co wymaga poprawy.

Zaczęlam masowo oglądać filmiki na YT o najczęstszych błędach przy otwieraniu sklepu na Etsy, o tym, jak pozycjonować swój sklep za pomocą SEO. Dowiedziałam się na przykład, że na start trzeba mieć minimum 20 ofert! A ja mam 7 :). Oczywiście można mieć mniej, nikt tego nie zabrania, ale po prostu Etsy nie będzie podbijać w wynikach takiego sklepu – więc albo będziesz miała wyjątkowy produkt, którego ktoś będzie szukał, a jeszcze czegoś takiego nikt nie stworzył i pokażesz się w wynikach wyszukiwarki – albo wyślesz tam wszystkich swoich znajomych, którzy wykupią Twoje produkty. Albo uzbroisz się w cierpliwość (jak ja).

Po obejrzeniu wielu porad wciąż muszę przyznać, że to wszystko to jeszcze dla mnie czarna magia (na przykład – co mi się wydało super śmieszne –  pewien pan doradzał, żeby poprosić wszystkich swoich znajomych, żeby klikali na oferty z Twojego sklepu i patrzeli na nie przez kilka minut, żeby algorytmy Etsy stwierdziły, że to się podoba oglądającym i warto to podbić w wyszukiwarce), ale dzięki temu wiem, że:

1) prowadzenie sklepu nie jest takim prostym i szybkim procesem, że wrzucisz dwie zabawki i zaraz będziesz lecieć na pocztę, żeby nadać je do Stanów.

2) trzeba mieć wiedzę w kilku aspektach (fotografia, pozycjonowanie, copywriting)

3) potrzeba czasu, żeby wszystke procesy (marketing, media społecznościowe zadziałały i żeby algorytmy Etsy nas dostrzegły. Ewentualnie można ten czas wymienić na pieniądze i inwestowanie w reklamy, ale to na ten moment nie wchodzi w grę.

Brak powodzenia mojego sklepu wynika też z mojego braku przygotowania. Mój mąż ciągle mi powtarza: „To powinnaś mieć zrobione już dużo wcześniej”! I ma rację. (Ale z drugiej strony lepiej jest po prostu kiedyś zacząć i nadrobić braki, niż nie zaczynać nigdy, czekając na magiczny moment, kiedy już wszystko będzie gotowe.)

Jakie błędy popełniłam na początku drogi z Etsy?

– nie przygotowałam sobie wcześniej (dużo wcześniej) opisów zabawek

– nie przygotowałam strony „o mnie”

– nie dowiedziałam się wcześniej, jak się pozycjonuje sklep na Etsy

Z tego powodu mam teraz na głowie „wszystko naraz” i nie wiem, za co się najpierw złapać.

Ale jak to z każdym słoniem (wielkim zadaniem) bywa, trzeba go podzielić na kawałki!

W planach mam:

– codziennie szydełkować i krok po kroku robić zabawki (sprawdzone wzory, żadnych specjalnych udziwnień na razie, bo już nie mam na to czasu – zegar tyka, a ja chciałabym sprzedać coś przed świętami)

– co kilka dni robić zbiorczo zdjęcia zabawkom / pracy nad zabawkami

– codziennie wystawiać jedną nową ofertę w jednym ze sklepów

– na Etsy publikować „Shop updates” – zdjęcia w stylu instagrama dotyczące pracy nad butikiem

– napisać o tym na Craftsy (biorę udział w kursie o fotografii do sklepu z rękodziełem, może akurat ktoś z tego kursu do mnie zajrzy)

Jeżeli starczy mi czasu to:

– zaangażować się czynnie w jakąś amerykańską grupę dla mam na FB (ale na razie to nie wiem, kiedy bym to miała robić)

– zacząć się udzielać na Pintereście

Podsumowując:

Na początku sprzedaży na Etsy trzeba się uzbroić w cierpliwość i uodpornić na myśli, że to produkty są słabe i nikt ich nie doceni (czasem są, ale nie da się tego ocenić po kilku tygodniach, przez które prawie nikt ich nie zobaczył). Następnie trzeba się dowiedzieć, jak działają takie sklepy (Etsy wysyła mailem porady dotyczące prowadzenia sklepu, na YT jest mnóstwo filmów od strony osób, którym się udało) i działać, reklamowac się w mediach społecznościowych i iść do przodu!

 

W kolejnym odcinku tego cyklu pokażę Wam, jakie zrobiłam opisy i jakie wpisałam tagi – oraz czy je zmieniłam po przejrzeniu miliona tutoriali na YT.

Dajcie znać, czy taki cykl Wam się podoba i o czym byście chciały poczytać!!

Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on FacebookShare on Google+Buffer this pageShare on TumblrEmail this to someoneShare on StumbleUponShare on LinkedIn
  • Katarzyna Formela

    Czytam jakbym sama napisała, bo mam ten sam problem i też spadek formy ;) i tak jesteś lepsza, bo ja na razie tylko cztery produkty mam :(

  • Edyta Rzepka

    Dzięki Monika, że rozpoczęłaś ten wpis. To ja się ogarnę w przyszłym tygodniu jakoś i pewnie zarzucę Ciebie pytaniami ;) miłego wieczoru :)