Żyję, żyję!

 

„Napisz chociaż, że żyjesz”

Kiedy już nawet mój mąż mówi, że mam Wam chociaż napisać, że żyję, to znak, że jest źle. Bo jest! Jakkolwiek nie jestem zwolenniczką pisania co krok: „Och, znowu mnie tu nie było, przepraszam, poprawię się”, to tym razem po prostu czuję potrzebę, żeby napisać cokolwiek, zanim pojawią się nowe teksty. Ten blog jest dla mnie bardzo ważną częścią życia, więc nie wyobrażam sobie zawieszenia go na kołku, ale ostatnio było mi ciężko blogować. Po pracowitym grudniu (wyzwanie reniferowe, które wyszło świetnie!) przyszedł bardzo szalony początek stycznia – mój mąż zmienił pracę i przez chwilę okupował rodzinnego laptopa, a w życiu Klary nastąpiła prawdziwa rewolucja…

Nowy etap życia (dwulatki i mamy dwulatki)

Klara ma już prawie dwa latka i wchodzi w nowy etap rozwoju, oprócz tego dzień przed Wigilią zaczęła nosić okulary, później zakończyłyśmy etap karmienia, a do tego wszystkiego ostatnio masowo ząbkuje. Dlatego chciałam i musiałam jej poświęcić więcej czasu. Bardzo się bałam rezygnacji z mleka, bo to było dla nas obu ważne, ale jestem pod wrażeniem tego, jak dzielnie to zniosła i jak wiele dziecko rozumie na tym etapie. Nie sprawdziły się żadne porady typu: „Za długo ją karmisz, będziesz miała problem”.

 

Za to bardzo nas ratuje tula (nosidło) i dużo przytulaków. I wspólne zabawy, z których naszą najulubieńszą jest ciastolina. No i nie ma co ukrywać… w nocy niezmiernie ratuje nas… tatuś! Dopóki ja wstawałam, kończyło się to kilkugodzinnym tuleniem się i śpiewaniem „lili-lili-laj” paręset razy jednym ciągiem. Od kiedy rolę tę przejął kochany tata – Klara zaczęła stopniowo coraz więcej spać, aż w końcu od niedawna przesypia całe noce (hurra!).

Więc w życiu Klary wielkie zmiany, ale kiedy zaczęłyśmy je jakoś ogarniać, to… ja się rozchorowałam i aktualnie nadaję do Was z łóżka! Klara pojechała rano do babci i dziadka, więc mogę się wylegiwać, odpoczywać, pić herbatkę, szydełkować i pisać bloga. Niesamowite! Szkoda tylko… że jestem chora ;) (równa się: nie mam siły… nawet na szydełkowanie, dacie wiarę?!) Ale i tak rozkoszuję się tym, że mamy cudownych dziadków, wiem, że to luksus!

Co w najbliższych dniach?

Piszę to trochę z drżeniem: ząbkowanie, buntowanie się dwulatki – nie mam na to wielkiego wpływu. Ale mam nadzieję, że na dobre wrócę do blogowania i w najgorszym wypadku będę zamiast pisać – nagrywać vlogi z Klarą (w czasie wyzwania reniferowego zdarzyło mi się nagrywać i kończyć nagle ze słowami: „aaa, muszę kończyć, bo Klara wspina się na parapet i wisi nad podłogą”).

W najbliższym czasie na blogu pojawi się wielkie zamknięcie grudniowego wyzwania. W moim odczuciu cała ta akcja wyszła świetnie! W wyzwaniu wzięły udział 73 osoby!! W naszej grupie pojawiły się już zdjęcia pięknych (cudownych, nie przesadzam!!) reniferów uczestniczek, a kolejne dostałam na maila (Kto jeszcze nie podesłał, niech śle, najlepiej z linkiem do siebie – to dobrze robi Waszym stronom i profilom w social mediach.).

W grudniu też wiele z Was kupiło moje wzory, za co jestem Wam bardzo wdzięczna!

I tak sobie myślę… czy ktoś z Was ma ochotę na wspólne szydełkowanie konika? Możemy sobie zrobić taką akcję, że szydełkujemy razem, a ja wstawiam na bloga dodatkowe porady – czy ktoś jest tym zainteresowany? Napiszcie mi komentarz lub maila na: monika(@)woolfriends.com

I to tyle w kwestii odezwania się, że żyję.

Obiecuję, że zawsze o Was pamiętam i będę pracować nad kolejnymi wpisami w takim tempie, jakie tylko mi się uda osiągnąć. Do zobaczenia niedługo!!

  • Agnieszka Maj

    Konika TAK!! Zrobiłam z zakupionego wzoru, ale przyszycie nóg to masakra :) Jednak jakoś wyszedł. Stoi, nie przewraca się. BARDZO chętnie zrobię razem z Tobą. Pozdrawiam Agnieszka M.

    • Dzięki za komentarz! Tak, przyszywanie nóg jest trudne!! Pomaga przyszpilkowanie lub przyfasyrygowanie ich przed finalnym zażyciem. Ale skoro stoi, to znaczy, że świetnie się poradziłaś!! Pochwal się:)

  • Magda @woolenamiland

    Wspólne szydełkowanie?? Zawsze!! Bardzo, bardzo to motywuje do działania. I pozwala ustawić priorytety ;) (bo chwile dla siebie są ważne, ale jednak zbyt często wygrywa sterta rzeczy do prasowania, czy inne pierdołki nie cierpiące zwłoki).
    No i tak po prostu, fajnie jest robić coś razem i wiedzieć, że nie jest się jedyną mającą bzika na punkcie wełnianych kulek ;)
    Szybkiego powrotu do zdrowia!!

    • A mnie najbardziej motywują komentarze ambitnych ami-bzików :)

  • Zdrowiej :).
    Zawsze mówiłam, że w nocy do dziecka powinien wstawać tato i wtedy ileś problemów odpada :P
    Wspólnego szydełkowania zazdroszczę :) Już cieszę się na oglądanie. 73 osoby – czy to znaczy, ze obejrzę 73 renifery i każdy inny? Rewelacja :)

    • Prawda?!! Co do reniferów, to jeszcze nie wszyscy skończyli i nie wszyscy przysłali zdjęcia, ale te renifery, które mam do pokazania, są po prostu fantastyczne!!

  • Kamila Sawicka

    https://uploads.disquscdn.com/images/6f37e1771463f0bc56943561c312b63405a54c45ca5d1e7d2f7cbfe0a23598fc.jpg O tak, konik!!!! Ja jestem właśnie w trakcie szydełkowania i chyba wpadłam po raz kolejny w szydełkoholizm… Za sprawą Twojego wyzwania, no i super wzorów. Mój mąż już nawet nie pyta dlaczego nie idę spać wcześniej mimo, że podobnie jak Ty, jestem chora. :) Cóż ja mam tak, że od czasu do czasu wpadam w ciągi…, szydełkowe lub drutowe. ;D
    Tyle już udziergałam, teraz pozostaje mi najmniej lubiana czynność czyli zszywanie :/ Jakoś zawsze mam wrażenie, że nie jest tak jakbym chciała, ale się nie poddaję.
    W związku z tym mam 2 pytania:
    1. Gdzie kupujesz włóczki? (pewnie już nie raz o tym pisałaś, ale dziś ciężko idzie mi szukanie czegokolwiek) ;)
    2. Gdy przyszywasz nóżki konikowi to sklapujesz je i przyszywasz prosto czy jednak zaszywasz nogę jakby w supełek i dopiero wtedy ją doszywasz? Zauważyłam, że robisz je na dwa sposoby i ciekawa jestem, który jest prostszy/skuteczniejszy/ładniejszy. :)

    Pozdrawiam i zdrowia życzę

    • Kamila, jak ja Cię dobrze rozumiem ;). Ciągi szydełkowe są u mnie stanem naturalnym ;). Co do nóg, to chyba lepiej jest nie dopychać na maksa i sklapnąć u góry (ale nie na prosto, tylko tak jak we wzorze – i górę zaszyć). Chodzi o to, żeby ta końcówka nogi była luźniejsza, wtedy łatwiej się ją przyszywa. Widziałaś filmiki ze wzoru konika? Pomogły? Będę nagrywać nowe, więc pytania mile widziane!!

      • Aaa, i dużo zdrowia dla Ciebie!!

        • Kamila Sawicka

          Tak, widziałam filmiki, ale do przyszywania nóg jeszcze mi trochę czasu potrzeba i nie wiem czy włóczki nie zabraknie. Dlatego wykorzystują czas na pytania. :)

          • A ile miałaś włóczki, bo to bardzo cenna informacja?? Mam nadzieję, że wystarczy. Najgorsze, jak brakuje tylko na kilka oczek :(

          • Kamila Sawicka

            No właśnie koloru podstawowego na konika miałam niecałe 50g, pewnie zabraknie, ale jeszcze nie wiem ile. Już zresztą domówiłam. :) Dziś postanowiłam zrobić sobie małą przyjemność i zamówić trochę towaru. Czekam teraz z utęsknieniem na przesyłkę. Pozdrawiam!

          • Oo :) i co zamówiłaś?

          • Kamila Sawicka

            Zamówiłam kilka włóczek na maskotki i jeszcze coś na ponczo dla mnie. Mam nadzieję, że to zadanie mnie nie pokona. :)

          • Oooooo… brzmi świetnie! Powodzenia i koniecznie się pochwal!

    • O tu, nie napisałam, gdzie zamawiam włóczki. Widzę, że już za późno, ale odpowiem: mila druciarnia, fastryga, wloczkowo, e-wloczykijki, galeryjka za miastem, e-dziewiarka. Najchętniej w mili, bo mają też wypełnienie. A Ty gdzie zamówiłaś?